Timevakt
Strona aplikacji, która pomaga pracownikom w Norwegii sprawdzić, czy dostają całą wypłatę. Pięć wersji językowych i jasny przekaz od pierwszego ekranu.
Zobacz opis realizacji →Prowadzisz firmę w Norwegii, a klienci mówią po norwesku i po polsku. W jakim języku powinna być Twoja strona? Odpowiedź zależy od tego, kto jest Twoim klientem.
O języku strony decyduje to, kto jest Twoim klientem i w jakim języku szuka usługi.
Dwie wersje językowe powinny mieć osobne adresy, własne tytuły i znaczniki hreflang.
Na początek wystarczy jeden język, a drugi możesz dodać później.
Jeśli sprzedajesz głównie norweskim klientom, strona po norwesku jest naturalnym wyborem. Jeśli Twoimi klientami są Polacy mieszkający w Norwegii, strona po polsku będzie dla nich wygodniejsza. A jeśli masz klientów z obu grup, dobrym rozwiązaniem może być wersja dwujęzyczna.
Warto też pomyśleć o tym, gdzie klienci Cię szukają. Osoby wpisujące zapytania po norwesku i po polsku używają innych słów, więc każda wersja językowa może trafiać do innych odbiorców.
W praktyce masz trzy opcje:
tylko po norwesku, jeśli Twoi klienci są norwescy,
tylko po polsku, jeśli klienci to głównie Polacy w Norwegii,
po polsku i po norwesku z przełącznikiem języka, jeśli chcesz dotrzeć do obu grup.
Każda wersja ma własny adres, np. część polska w głównym folderze, a część norweska w folderze /no/, tak jak na tej stronie. Każda ma własne tytuły i opisy dla wyszukiwarki, a przełącznik języka w menu pozwala odwiedzającemu zmienić wersję. Dodatkowo dodaję znaczniki hreflang, które informują Google, że obie wersje są powiązane i która jest dla kogo.
Tłumaczenie słowo w słowo rzadko brzmi naturalnie. Teksty marketingowe najlepiej pisać osobno dla każdego języka, a teksty norweskie powinna przeczytać osoba, dla której norweski jest językiem ojczystym. Dwie wersje oznaczają też więcej pracy przy aktualizacjach: zmiana ceny czy oferty musi pojawić się w obu językach. Przy abonamencie na opiekę nad stroną zajmuję się obiema wersjami naraz.
Każda wersja językowa powinna mieć osobny adres, własny tytuł strony, opis i nagłówki. Nie mieszaj dwóch języków na jednej podstronie i nie wyświetlaj różnych treści pod tym samym adresem w zależności od lokalizacji odwiedzającego, bo wyszukiwarka może to źle zrozumieć. Znaczniki hreflang pomagają Google dopasować wersję do języka użytkownika. Warto też zostawić odwiedzającemu wybór: nie przekierowuj go automatycznie na podstawie adresu IP.
Nie wszystko musi istnieć w obu językach. Najważniejsze strony, takie jak strona główna, oferta, o firmie i kontakt, powinny być dostępne w każdym języku, którym posługują się Twoi klienci. Artykuły blogowe, zdjęcia z realizacji czy dodatkowe podstrony możesz zacząć tworzyć w języku, w którym masz najwięcej odbiorców, i tłumaczyć później. Liczy się to, żeby żadna wersja nie była „pusta” ani pełna nieaktualnych tekstów.
Przełącznik powinien być widoczny w menu na każdej podstronie i opisany w danym języku, na przykład „Norsk” i „Polski”. Dobrze, gdy przenosi odwiedzającego na odpowiednik tej samej podstrony, a nie na stronę główną drugiej wersji. Unikaj samych flag, bo flaga oznacza kraj, a nie język, a część odwiedzających nie rozpozna własnej.
Druga wersja językowa to dodatkowy zakres prac: przygotowanie tekstów lub ich tłumaczenie, redakcja przez osobę mówiącą natywnie, testy i późniejsze utrzymanie. Przy każdej zmianie oferty trzeba zaktualizować obie wersje. Dlatego warto zdecydować o drugim języku świadomie, a nie „na zapas”, i zapytać siebie, czy naprawdę masz w nim klientów.
Jeśli prawie wszyscy Twoi klienci mówią w jednym języku, druga wersja może tylko rozpraszać i generować koszty. Lepiej mieć jedną, bardzo dobrą stronę niż dwie przeciętne. Gdy sytuacja się zmieni, dobrze zbudowaną stronę można rozbudować o kolejny język bez budowania jej od nowa.
Jeśli dopiero zaczynasz, rozpocznij od jednego języka, w którym jest większość Twoich klientów, i dodaj drugi, gdy zauważysz taką potrzebę. Strony buduję tak, żeby dało się je rozbudować o kolejną wersję bez budowania wszystkiego od nowa. Napisz do mnie, a wspólnie ustalimy, jakie rozwiązanie najlepiej pasuje do Twojej firmy. Więcej znajdziesz na stronie Strony internetowe w Norwegii.
Strona aplikacji, która pomaga pracownikom w Norwegii sprawdzić, czy dostają całą wypłatę. Pięć wersji językowych i jasny przekaz od pierwszego ekranu.
Zobacz opis realizacji →
Strona producenta siatek sportowych z Węgrowa: oferta podzielona na dyscypliny, personalizacja z logo klubu i szybkie zapytanie o ofertę.
Zobacz opis realizacji →Tak, jeśli mają osobne adresy, własne tytuły i opisy oraz poprawne znaczniki hreflang. Dzięki temu wyszukiwarka wie, którą wersję pokazać danemu użytkownikowi.
Nie. Zacznij od najważniejszych podstron: głównej, oferty, o firmie i kontaktu. Pozostałe treści możesz dodawać stopniowo.
Tak. Jeśli strona jest dobrze zaplanowana, rozbudowa o kolejną wersję językową nie wymaga budowania wszystkiego od nowa.
Dla tekstów handlowych i ważnych informacji odradzam. Maszynowe tłumaczenie często brzmi nienaturalnie, dlatego lepiej, żeby tekst napisała lub sprawdziła osoba, dla której dany język jest ojczysty.
Co to jest Vipps? Jak działa płatność Vipps, co daje firmie i czego potrzeba, żeby przyjmować płatności w sklepie internetowym w Norwegii.
Czytaj artykuł →Czy firma w Norwegii musi mieć domenę .no? Różnice między .no, .com i .pl, zasady rejestracji, wybór nazwy i zmiana domeny bez utraty widoczności.
Czytaj artykuł →Czym jest Vipps, dlaczego klienci w Norwegii go oczekują i jak zaplanować płatności w sklepie internetowym, zanim zaczniesz sprzedawać.
Czytaj artykuł →Napisz, a wspólnie dobierzemy najlepsze rozwiązanie dla Twojej firmy w Norwegii.
Umów bezpłatną konsultację